Pudło! Po raz pierwszy!

Po raz pierwszy w życiu udało mi się stanąć na pudle na zawodach. I nieważne, że to mały lokalny bieg i frekwencja wśród kobiet niewielka. Ważne, że walczyłam i wywalczyłam:))

Ale od początku;) Po Akicicim Śnieżniku przetransportowaliśmy się do Kudowy Zdrój na nocleg, tak żeby z rana mieć blisko na  XXXIII Bieg Homolan na dystansie 10.5 km. Z łatwością znaleźliśmy tani nocleg, bez problemów a propos psa. Wieczorem lenistwo totalne, piwko, pizza, paluszki. Dosyć mało zdrowe paliwko przed biegiem, ale co tam. Kudowa Zdrój – piękne miasteczko, bardzo zadbane, kolorowe. Super na bazę wypadową w góry.  Nie wiem jakim cudem wcześniej tu nie byłam, zwłaszcza, że z Wroc jest bliżej niż np. do Szklarskiej czy Karpacza.

Kudowa Zdrój pozdrawia

Kudowa pozdrawia!

Rano obydwoje z Blasem stwierdziliśmy , że nogi nas bolą po Śnieżniku i nie chce nam się biec w żadnym biegu.  Tym bardziej, że dookoła tak sielsko anielsko, uzdrowisko, deptaczki i zapowiada się niezła żarówa z nieba. Alternatywą było nie biec w biegu, tylko robić długie wybieganie 18 km (Key Run Workout #3)… O nie! To ja już wolę się pomęczyć przez dychę;))

Kudowa Zdrój pozdrawia!

O jezuu.. musimy znowu bieeeec?

Kudowa Zdrój - rozgrzewkaMusimy!

Start był o godz. 11. Trasa prowadziła alejkami Parku Zdrojowego w Kudowie, między kuracjuszami i spacerowiczami. Pięć kółek po 2.1 km. Na jednym kółku 2 podbiegi, takie ok 50m. Ogólnie przyjemna, przy czym 40% trasy wiodło w pełnym słońcu (ponoć było 30 st. C), co razem z brakiem wiatru dawało się nieźle we znaki.

Pierwsze kółko biegło się ciężko. Szok dla organizmu, że nagle ma speedować w takiej temperaturze. Potem już jakoś leciało. Stopniowo zbliżałam się do dwóch kobitek, które sobie upatrzyłam. Równiutko  zmniejszałam odległość nas dzielącą. Najpierw jedna. Potem druga na podbiegu. Pani w czerwonym do samego końca siedziała mi na plecach, ale już do końca nie oddałam prowadzenia, które prawie zawałem przypłaciłam;) Na 4-tym włączyłam muzę. Nowy power, jak zawsze:) Piąte kółko w sumie już frunęłam z uśmiechem na twarzy (że już koniec, oczywiście).

Czas: 0:54:50h (na trasie 10.5km)

A więc życiówka nowa na dychę jest! Jupiii!!! Blas też się poprawił (jak zwykle;) ale to już temat na oddzielna historię.

Na mecie czekała już utęskniona Bagusia. Na czas biegu została w zacienionym miejscu w aucie i chyba nas widziała jak biegliśmy, bo była nieźle zdenerwowana jak ją B wypuścił. Buuu, biedactwo.

Kudowa Zdrój

Potem już tylko relaks pod gruszą… woda zdrojowa na zmianę z piwkiem, jedzonko dla nie-wegetarian (czyli ja „dziękuję”), czekamy na wyniki. Spotkaliśmy kilkoro znajomych z Wroc, z Dorotą zaczęłyśmy obliczać ile kobitek było między nami i czy mam szansę na pudło. Cichą nadzieje miałam, ale nie chciałam się potem rozczarować jak by nie wyszło…

XXIII Bieg Homolan -  Kudowa Zdrój

Streczing + piwo = dwie najważniejsze rzeczy po biegu

XXIII Bieg Homolan -  Kudowa Zdrój

A tu niespodzianka!!! Jeeeest 3-cie miejsce!!!

Kudowa zdrój - bieg 10.5 km

( źródło: kudowa.pl )

Smile jak bym wybiegała kwalifikacje do Londynu conajmniej…

Kudowa zdrój - bieg 10.5 km

( źródło: kudowa.pl )

A co tam! Ciesz się chwilą póki możesz!!

XXIII Bieg Homolan -  Kudowa Zdrój

Reklamy

9 thoughts on “Pudło! Po raz pierwszy!

  1. drproctor 19 lipca 2011 / 06:36

    Gratki! Pudło to jest to – ja pewnie zacznę stawać na nim za jakieś… 40-50 lat;)

  2. blasbike 19 lipca 2011 / 07:53

    było wesoło 🙂

    @drproctor wg mojego planu treningowego(jeden bieg w weekend) pudło jest właśnie przewidziane na kwiecień 2046, czyli za ok 1800 biegów 🙂

  3. Kate 19 lipca 2011 / 08:02

    No ja nie wiem.. w M100 i wiecej też bywa silna konkurencja..

    @blasbike
    fajne okulary;PPPPPPPPPP

  4. blasbike 19 lipca 2011 / 08:05

    @Kate mam powiedzieć kto zrobił trasę w Kudowie w 50min? albo jeszcze lepiej fotkę znajdziemy 😀

  5. ultrasetka 19 lipca 2011 / 09:04

    Super, gratuluję

  6. agusia 19 lipca 2011 / 16:13

    Gratulacje!!!

  7. Wojtek/Gerhard 25 lipca 2011 / 07:47

    Miło było Ciebie spotkać na żywo. Gratuluję wyniku. Psina śliczna i synkowi podobała się bardzo (mimo, że trochę się bał pogłaskać). Pozdrawiam i do zobaczenia przy następnej okazji

    • Kate 25 lipca 2011 / 08:15

      Dzieki i vice versa:))

Możliwość komentowania jest wyłączona.