Relacja z Maratonu Karkonoskiego (oczyma kibica)

Miniony weekend upłynał pod znakiem gór i biegania. Jednak tym razem to nie ja biegałam, ale mój facet – Blase (vel Błażej). Interesujący jest fakt, że Blas nie jest biegaczem z definicji. Nie biega codziennie, czasem ze mną „w niedziele po mszy” jakieś dłuższe wybieganie i to wszystko.  Ma za to niezłą kondycję dzięki maratonom MTB (kilka lat startów) i karate. Ogólnie, to mu strasznie zazdroszczę, bo co gdzieś wystartuje to wybiega niezły wynik, bez specjalnego (patrz: ja) przygotowania.

Maraton Karkonoski 2011

Maraton Karkonoski 2011

Wycieczka zaczęła się wieczornym podejściem na Halę Szrenicką. Przyjemny wieczór, niespiesznie człapaliśmy, bo Bagira nie była zbyt happy, że trzeba naginać cały czas ostro w górę. W schronie po 2 godzinach zameldowała nas przemiła pani, która za pewne siedzi tam od lat 80-tych. Ze względu na psa dostaliśmy mniej luksusowy pokój – bez wykładziny. Hm..  pokój pamiętał pewnie czasy pierwszych wspinaczek Wandy Rutkiewicz.. i od tamtego czasu niewiele się zmieniło. No może oprócz ozdobników na ścianach pozostawionych po turystach, którzy przewinęli się przez te lata i prycze w pokojach.

Maraton Karkonoski 2011

Przynajmniej miałam okazję przetestować śpiwór w spartańskich warunkach;)

Maraton Karkonoski 2011

Sobota rano. Nerwówka przedstartowa – do Błażeja zaczyna docierać, że zaraz biegnie na Śnieżkę 21 kilosów i z powrotem!!! „Luzik, kochanie, sił starczy na pewno, przecież zjadłeś wczoraj nasze 2-dniowe zapasy! Poza tym ostatnio więcej trenowałeś – raz w tygodniu w babskim tempie jedno wybieganie;)) To więcej niż przed Twoim pierwszym Maratonem w Katowicach!” Ja tymczasem ładuje plecak pełen gadżetów, foto-ekwipunku, picia i żarcia na cały dzień kibicowania. Pogoda zapowiada się perfekcyjnie, lekki wiaterek, chmurki, lekkie słoneczko.

Zarąbiście tak się obudzić w górach z perspektywą 2 dni laby i sportu dookoła!

Maraton Karkonoski 2011

Maraton Karkonoski 2011

Na Szrenicy od rana ruch w interesie. Schodzą się zawodnicy, ich rodzinki, turyści. Jedni z buta, inni wjeżdżają kolejką z małym opóźnieniem. Zjawiają się też osobistości świata mediów

Marek Niedźwiedzki

Maraton Karkonoski 2011

i sportu

Maraton Karkonoski 2011

Marcin Urbaś, którego jak się okazało  postraszyliśmy Bagirą spotkaliśmy wczoraj wieczorem na trasie na Halę.

Maraton Karkonoski 2011

Oczywiście osobistości ze świata sportu biegowo-górskiego którego, wybaczcie ignorancję, zbyt dobrze (jeszcze) nie znam.

Maraton Karkonoski 2011

Gadu gadu, ostatnie nawadnianie, masowanie, rozgrzewanie, streczing. Cała ta fantastyczna rutyna przedstartowa.

Start opóźnia się 20 min z powodu kłopotów technicznych z kolejką.

Maraton Karkonoski 2011

Ja schodzę niżej i ustawiam się we wcześniej upatrzonej foto-miejscówie w okolicy Trzech Świnek. Tam jest dobry punkt: długa prosta, lekko z góry, dobry widok na start na Szrenicy. W końcu godzina 9:50 ruszają!

Maraton Karkonoski 2011

Szybka zmiana miejscówki, tak, żeby uchwycić biegaczy na zbiegu na tle skał Trzech Świnek. Biegną kolejne z 4 grup.

Maraton Karkonoski 2011

Jest i Blas! Jaki zadowolony;)))

Maraton Karkonoski 2011 - Blase

Poszli! Trasa Maratonu Karkonoskiego wiedzie grzbietem przez Śnieżne Kotły, Przełęcz Karkonoską, Słonecznik, Dom Śląski pod Śnieżką i w końcu na szczyt Śnieżki. Trzeba jeszcze tylko wrócić z powrotem i mamy 42,195 km.

W międzyczasie na trasie poznałam Piotrka – fotografa. Widocznie dzięki sprzętowi foto Blasa, wyglądałam na pro:)) Zrobiliśmy wycieczkę na Śnieżne Kotły, nawet nie wiem kiedy minął ten czas, tak nam się fajnie gadało! Wróciliśmy na metę na Szrenicę w sam raz na południowe piwko/kawkę i finisz najlepszych!

Maraton Karkonoski 2011 - meta

Meta znajdowała się na szczycie Szrenicy, dzięki czemu widać było ile wysiłku kosztował zawodników ten bieg, a zwłaszcza ostatnie 200 m ostrego podbiegu. Wielki szacun!!!

Maraton Karkonoski 2011 - blas meta

Czekam oczywiście na tego jedynego zawodnika! Jest! Wreszcie biegnie! Drobne kroczki niczym Anton Krupicka. Kurcze, na prawdę jest niezły!!! Czas: 5:00:13 h. Miejsce: 94 na 315 startujących. Ja dostałam ochrzan, ze powinnam wcześniej krzyczeć to by złamał 5h;))) Next time!

Maraton Karkonoski 2011 - meta

Potem już tylko relaksik, piwko, spotkania ze znajomymi, kibicujemy tym, którzy jeszcze biegną. Piękna impreza, piękna sceneria. Naprawdę bawiłam się super, poznałam kilkoro naprawdę fajnych ludzi, połaziłam cały dzień po górkach.

To był wspaniały weekend! Ciut ciut, zaczęło we mnie coś kiełkować, że też bym chciała Tu kiedyś pobiec.

Maraton Karkonoski 2011

Galeria moich zdjęć z imprezy do obejrzenia na moim albumie Picasa.

Advertisements

8 thoughts on “Relacja z Maratonu Karkonoskiego (oczyma kibica)

  1. Kaha 8 sierpnia 2011 / 19:14

    Jak tylko przeczytałam o tym maratonie, to od razu mi się serducho wyrywało;) Ale rozsądek podpowiada, aby jednak się do niego co nieco przygotować:).

    Fajna relacja i zdjecia-zazdroszczę obecności tam na miejscu:).

    • Kate 9 sierpnia 2011 / 07:26

      Kaha, było prze-pięknie po prostu!! Mega pozytywnie naładowany weekend! A na tresę Karkonoskiego myślę, że wróce, bo to busi być absolutnie wyjątkowy bieg! Już z samej relacji Blazeja z trasy mi ise zachciało pobiec;))
      Może za rok?

  2. Paweł 9 sierpnia 2011 / 10:02

    Bieg po takim terenie wow rewelacja.
    Gratulacje dla Błażeja

  3. agusia 10 sierpnia 2011 / 10:56

    Brawo dla Blasa:) Podziwiam!!!

  4. pawelbiega 13 sierpnia 2011 / 13:57

    Brawo!

    Też będę chciał kiedyś tam pobiec. Na razie góry to dla mnie abstrakcja ale wszystko przede mną.

Możliwość komentowania jest wyłączona.