Tydzień kolejny przygotowań do niczego

Lepsze to niż nic:

Wt człap człap 6 km
Śr człap człap 7 km
Sob człap człap 8 km
Niedz człap człap 8 km

Suma przebiegnietych przeczłapanych km: 29 km

Brooks Cascadia

Każdy z biegów niestety tragiczny. Wydolność w dół o jakieś 50%. W niedzielę jak wyszłam pobiegać na pola w pełnym słońcu to myślałam, że się nie dowlokę.. 8 km zajęło mi bagatela 54 minuty!!! Oczywiście po takich popisach nawet jak gdzieś tam myślałam, ze może wystartuje w niedzielę „na luzaka” albo tylko połowę, totalnie mi się odechciało.

Dziś to samo. Nosz k..!!  Znowu mnie przytkało po kilku km.. Czy to możliwe żeby w 2 tygodnie cofnąć się o 2 miesiące??? Oby nie.

Z pozytywnych rzeczy, moje nowe buty Brooks Cascadia sprawują się wspaniale!!!! Od razu jak je przymierzyłam leżały jak ulał. Znacząco różnią się od butów w, których do tej pory biegałam (czyli Nike, najniższym kosztem;) ). Stworzone do biegania w terenie, solidne, podeszwa twarda, ale jednocześnie sprężysta, daleko im do natural running;) Zakupiłam je z myślą o Nepalu, jako drugie lekkie buty trekkingowe, ale już widzę że, zaprzyjaźnimy się na jesiennych/zimowych treningach;)) Przy okazji polecam sklep Natural Born Runners, byłam mile zaskoczona obsługą i szybkością przesyłki. Ceny może powalają zniżkami, ale i nie jest  drożej. Akurat cena Cascadii była w większości biegowych sklepów na necie taka sama.

Szukając nieco odmiany wybrałam się dziś siłkę na zajęcia Sztangi (inaczej zwane Lift, Body Pump). To godzinny trening ze sztangą o różnym obciążeniu w zależności od grup mięśni jakie męczymy. I tak mamy: nogi, plecy, triceps, biceps, barki, nogi, klata, brzuch. Niekoniecznie w takiej kolejności. Każdą z grup mięśniowych męczymy po ok 5 minut w takt muzyki i z różną szybkością powtórzeń. Następnie łyk wody i zmiana. Na koniec strecz i na wiotkich nogach wracamy do domu.. BodyPump - sztangi

Zdarza mi się chodzić na te zajęcia, ale niestety wzorem systematyczności nie jestem. Dziś jednak zaskoczyła mnie nowa dziewczyna prowadząca. Sugerowała naprawdę niezłe ciężary (jak dla mnie;)). Tak, że pod koniec każdej serii ręce/nogi drgały mimo woli.  Muszę przyznać, że naprawdę mi się podobało!!!

Za pewne skutki dzisiejszej mobilizacji będą jutro opłakane, a zakwasy utrzymają się do kolejnych Sztang (za tydzień), ale jak to mówią prawdziwi pakerzy: no pain, no gain.

Bagira - akita inu

Ciao!

Advertisements

7 thoughts on “Tydzień kolejny przygotowań do niczego

  1. Hej, hej

    Pamiętam Twoje zamówienie, zwróciłem uwagę na adres dostawy. Kojarzę blog Blasa 🙂 . Szkoda, że nie powołałaś się na znajomości blogowe, dostałabyś blogerski rabat 🙂 . Cieszę się, że buty się sprawdziły, na zdjęciach prezentują się kapitalnie. Ja też przymierzam się do nowego modelu. Jutro jadę do Krynicy na Ultramaraton 7 Dolin, po cichu liczę, że poprzedni model z numerem 5 wyzionie tam ducha 😉 .

    Pozdrawiam!

  2. Kuerti 8 września 2011 / 09:45

    Ech, te nowoczesne systemy komentarzy, człowiek nie wie co i gdzie wpisać 🙂 .

    Grzegorz

  3. Kate 9 września 2011 / 11:39

    Grzesiek, dzieki! Jeszcze pewnie nie raz będzie okazja;)) Powodzenia w Krynicy, bo zapowiada się hardcorowy bieg (profil)! Choć być może po Przejsciu Kotliny dystans 100km po górach Cie tak nie przeraża;) Pozdrowienia!

  4. Kuerti 13 września 2011 / 11:35

    Witam już PO. Było hardcorowo 🙂 . Ale masz rację, jak wcześniej „robiło” się coś dłuższego to później człowiek zupełnie inaczej patrzy na kolejne wyzwania. Choć nie powiem, te 100km po Beskidzie dało mi w kość, oj dało… Zapraszam wkrótce na PK4 napiszę słów kilka nt. tej męczarni w górach 🙂 .

    PS. Przewrotnie zatytułowaś ten wpis 😉 .

    • Kate 14 września 2011 / 08:49

      Wiem, wiem, nie zawsze da sie byc w super kondycji i na 100%, nie mniej jednak bywa dołujące porównywanie siebie do siebie z przeszłości:/ Cały czas licze, ze jeszcze wróce do formy sprzed 1.5 roku;)) Choćby po 3 tyg. dymania z 15kg plecakiem;)
      Czekam na relacje i lece poczytac cos na pk4;)

      Pozdrawiam!

Możliwość komentowania jest wyłączona.