Wielki szacun!

Hasco lek Maraton Wrocławski

Dla tych, którzy w tym roku zmierzyli sie z 29. Maratonem Wrocławskim!!! Moge sobie tylko wyobrazić, jak niesłychanie ciężko było w niedzielę!

Lepsze pojęcie dadzą relacje WrocNama na Bikestats.pl i drProctor z Przebiec maraton.

Advertisements

5 thoughts on “Wielki szacun!

  1. Kuba 13 września 2011 / 08:35

    Mi wystarczyło w niedzielę pobiegać 10 km i wiedziałem, że we Wrocławiu muszą mieć masakrę. Jeden kolega nawet życiówkę pobił o.O!

    • Kate 13 września 2011 / 12:00

      WOW! To chyba tak sumiennie się przygotowywał, ze nawet pogoda mu nie przeszkodziła;)

  2. Przem0 13 września 2011 / 19:10

    To był mój pierwszy maraton i mam nadzieję że ostatni w takiej pogodzie. Udało się ukończyć i już myślę o następnym bo chce spróbować w normalnych warunkach gdzie koszulka nie będzie parzyła (nie była czarna! ).
    Na trasie widziałem kursujące karetki, biegaczy leżących na trasie. Na mecie przy masażu kobieta opowiadała że przy niej Rka zgarnęła czterech na raz. Po powrocie do domu radio podawało że izby przyjęć były pełne… Pogoda sprawiła że służby medyczne miały wyjątkowo dużo pracy. Z drugiej strony ludzie wyszli chętniej kibicować. Grał jeden zespół, grupa na bongosach, było spontaniczne polewanie z węży ogrodowych(bardzo przyjemne) no i pomimo upału pobity rekord, dlatego wielkie gratulacje dla tych co ukończyli, ale też podziękowania dla autorki tego bloga (szczególnie za porady po pierwszym maratonie). Mam nadzieję że przyszłoroczny 30 jubileuszowy maraton będzie Twój!
    Tymczasem czekam na relację z krainy 8 tysięczników 🙂
    pozdrawiam
    Przemo

    • Kate 14 września 2011 / 08:40

      Chyba muszę sobie poczytać te porady, bo chyba do mnie nie dotarły;))
      Gratuluje i ciesze się, ze pomomo hardcorowej pogody mach checi na wiecej;))

  3. pawelbiega 14 września 2011 / 19:21

    Będzie jeszcze moja relacja a Wrocławia, ale chyba jutro. Tylko że to będzie dramatyczna historia o ludzkiej głupocie 😦 I chyba dlatego tak się ociągam z jej publikacją na blogu…

Możliwość komentowania jest wyłączona.