Nepal, Everest BC Gokyo trek: Lobuche > Gorak Shep > Base Camp – dzień 10

Budzi nas kolejny wspaniały poranek, pełen słońca, ale i mrozu. Na dworze jest bankowo poniżej zera, gdy wychodzimy o 7.20 (rekord!). Na głównej ścieżce w kierunku bazy pod Everestem masa ludzi, niczym jakiś wyścig to upragnionego celu. Idziemy nasłonecznioną dolinką, nadal wzdłuż lodowca Khumbu.  Drałujemy naprawdę szybko, z plecurami, mijając większość ludzi po drodze. Czuję, że chyba “zaskoczyła” aklimatyzacja, bo idzie się wyśmienicie!

Everest Base Camp - w drodze do

Czego można więcej chcieć:))) Jest pięknie!

Everest Base Camp - w drodze do Everest Base Camp - w drodze do

Schody (dosłowne!) zaczynają się, gdy dolinka przechodzi w teren faktycznego lodowca, z niezłymi podejściami i kamieniami. Zaczyna się od 100m podejścia na Lobuche Pass (5110m). Zgon momentalny, zadyszka, nogi z waty (brak tlenu dla mięśni).

Do samego Gorak Shep (5190 m) szlak wiedzie lodowcem, między kamieniami. Góra, dół.

Everest Base Camp trek - Pumori

Przed nami ośnieżone Pumori

Everest Base Camp trek - Nuptse

Po prawej Nuptse, za którym kryje się Everest

Everest Base Camp trek - w drodze do Gorak Shep

      Everest Base Camp trek - lodowiec Khumbu  Everest Base Camp trek - w drodze do Gorak Shep

Kamyki w drodze do Gorak Shep dają w kość czworogłowym

Gorak Shep i lodowiec Khumbu

Gorak Shep u stóp lodowca Khumbu. W lewo odchodzi szlak na trekkingowy szczyt Kala Pattar.

W Gorak bierzemy pierwszy lepszy lodge. Szybki przepak, szamka i ruszamy, bo czeka nas jeszcze dobre parę godzin marszu do i z bazy.

Trasa różnorodna, kamienista, non stop góra-dół. Początkowo moreną boczną, później już samym lodowcem. Początkowo wydawała się łatwa, jednak na wysokości 5200m zmęczenie czuć 2x mocniej. Zwłaszcza na podejściach brakuje tlenu. Start - Everest Base Camp

No to start!

Start - Everest Base Camp  Everest Base Camp - lodowiec Kumbu

3 sekundy później: ałaaa wata w nogach!

 Everest Base Camp - przerwa na wodę

Najważniejsze na takich wysokościach to nawadniać się porządnie!

Wchodzimy na “lodowy” lodowiec. Grubość lodu w szczelinach robi mega wrażenie. Widać, że lód cały czas pracuje: tu się coś urwie, tam spadnie do jeziorka. Momentami buty ślizgają się po lodzie, ale ogólnie jest bezpiecznie.

Mijamy skalny “pomnik“ z wyrytym Everest Base Camp. To dla większości ludzi cel podróży. My idziemy dalej dobre 30-40min, do faktycznej bazy. Z daleka widać już namioty.

 Everest Base Camp - jeziorka lodowcowe  Everest Base Camp - szlak przez lodowiec Khumbu

 Everest Base Camp - jeziorka lodowcowe

 Everest Base Camp - jeziorka lodowcowe  Everest Base Camp - seraki

“Uważaj gdzie idziesz!” Jeziorka lodowcowe i seraki.

 Everest Base Camp - lodowiec Kumbu  Everest Base Camp - lodowiec Kumbu

   Everest Base Camp - lodowiec Kumbu  Everest Base Camp - lodowiec Kumbu

 Everest Base Camp - baza na lodowcu Kumbu  Pierwsze namioty bazy. W tle seraki na lodowcu.

Jupii!! Wreszcie JESTEŚMY! Base Camp jest nasz! Wszyscy się cieszą, jak by conajmniej zdobyli Everest:))

 Everest Base Camp - baza na lodowcu Kumbu

 Everest Base Camp - baza na lodowcu Kumbu Padam na pysk! Jestem normalnie wykończona i przeszczęśliwa. Everestu z bazy nie widać (jest schowany za plecami Nuptse), ale można sobie wyobrazić jaki ogrom trasy mają do przebycia wyprawy. Dookoła widać namioty wyprawy japońskiej, jedynej w tym czasie w Nepalu (to nie sezon).

 Everest Base Camp - baza na lodowcu Kumbu

Mozolna droga powrotna.

Wracamy niemal tak samo długo jak szliśmy do bazy. Słońce smaży cały czas, co jeszcze bardziej męczy. Do Gorak docieramy z r ą b a n i.

Wcinamy makarony, niektórzy to nawet dwa.. i dość wcześnie lądujemy w śpiworach. Blas odczuwa nieco ból w czaszce (plus dalej jest chory), ja znowu nie śpię pół nocy…

300NPR Pokój lodgu w Gorak Shep
600NPR Hot Water (medium pot)
500NPR Maccaroni Cheese Tomato
380NPR Veg fried noodle
500NPR Egg fried noodle
900NPR Ginger Tea (Big pot) <—rekord za herbatę na trasie
640NPR 2x Pancake & Honey
640NPR Tea (Big pot)

Notatki wyprawy do Everest Base Camp i Gokyo w Himalajach (sumiennie) prowadzone „live”, w czasie wyprawy (9-10.2011). Uzupełnione i wrzucone na 42 km and more po powrocie. Więcej na blogu w kategorii Nepal. Aby otrzymać powiadomienie o nowych wpisach zapisz się do „Powiadomienia e-mailem” (po prawej) lub dodaj RSS 42km w swoim czytniku. Zobacz kolejny dzień lub początek relacji z trasy.

Advertisements

6 thoughts on “Nepal, Everest BC Gokyo trek: Lobuche > Gorak Shep > Base Camp – dzień 10

  1. Aga Kupidura 7 listopada 2011 / 09:36

    Czytam jak ciekawą książkę przygodową i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! Z każdym wpisem szczęka mi opada coraz niżej 🙂 Wielki szacun, czapki z głów 😀 A jak się zobaczymy następnym razem to poproszę o autograf

  2. Paweł 8 listopada 2011 / 13:34

    Zaje….te Fotki
    Pozdrawiam

  3. Piotras 10 listopada 2011 / 16:19

    Coś się przytkało i nie możemy się doczekać na kolejny odcinek…

  4. Ania 16 listopada 2011 / 17:30

    Co tu taka posucha Kasia ? 🙂 pewnie jak u każdego , dzień jest za krótki. Ja nie mogę doczekać kolejnego dnia wycieczki :). P.S. Z fryzurą żadnego problemu nie mam ( pierwszy raz trafiłam na super fryzjerkę ) ale na co dzień stawiam na „klasykę” :D. Biegałam, biegam i będę biegać , obiecałam sobie że 2012 będzie to mój rok pod względem biegów ulicznych :-). Sama wiesz, życie zaczyna się po 30-tce.

  5. Kate 18 listopada 2011 / 09:44

    Zapadłam w zimowy sen.. dosłownie. Ciągle chce mi się spać, zamiast coś pożytecznego zrobić..W ten weekend rozprawię się z końcówką relacji, bo zaraz zapomnę co się tam w ogóle działo!

    Pozdrawiam!

Możliwość komentowania jest wyłączona.