Zielono mi: sałatka z fetą, cieciorką i sezamem

Dzisiejszym wpisem zaczynam nową serię na blogu:

ZIELONO MI

Do wiosny jeszcze daleko, ale warzyw, zwłaszcza tych zielonych, nigdy za dużo! Sęk w tym, że nie zawsze chce nam się je przyrządzać, bo zajmuje to sporo czasu. Czyżby? Moje przepisy nie zajmą więcej niż 5-10 minut.  Dodatkowo, nie zaszkodzą też tym, którzy pragną się wysmuklić na wiosnę;)

Przepisówraczej nie polecam przed zawodami czy długimi wybieganiami. Mają za mało węglowodanów złożonych (czyli dają za mało energii) oraz za dużo błonnika (czyli mogą nieco uprzykrzyć bieg). Na każdy inny posiłek, zwłaszcza wieczorny, nadają się wyśmienicie!

W serii ZIELONO MI będę zamieszczać przepisy na zielone danie, które są:

Zdrowe – tylko naturalne produkty, żadnych gotowców, dobre węglowodany, tłuszcze + moc warzyw.
Proste – co mam w lodówce, to dam. Bez wieloskładnikowych list i wędrówek po sklepach.
Szybkie – na co dzień mam niewiele czasu, żeby pichcić (ktoś te km musi trzaskać po pracy) wyszukane przepisy. Lubię mieć szybko i sprawnie zrobione to, na co mam ochotę. Zwłaszcza jak wracam z pracy i mam ochotę konia zjeść.

Kawka i komputer

Zielona sałatka z fetą, cieciorką i sezamem

  • sałata lub inna zielenina
  • pomidor
  • 2 surowe pieczarki
  • ok 80g ciecierzycy z puszki
  • ok 50g fety
  • sezam do posypania
  • bazylia
  • łyżka oliwy smakowej  (ja dałam pesto) lub oliwa + sok z cytryny

sałatka z fetą, cieciorką i sezamem

Micha pełna zdrowia w 5 minut!

no-to-hycno-to-hyc-1

Zadowolony klient!

Advertisements

9 thoughts on “Zielono mi: sałatka z fetą, cieciorką i sezamem

  1. Truskawa 19 lutego 2012 / 17:58

    piękna fota sałatki, to Ty masz takie fachowe oko obserwatora? czy po prostu dobry obiektyw? zmieniłas kolor włosów? jesli chodzi o ssałatki to w zimie unikam, jestem wychłodzona i wszystko wcinam ciepłe .. z wyjątkiem słodyczy, choc zapijam je gorącą kawą 😉 naprawde Ci pozazdrościłam i wyczłapałam się dziś na rower choc z wielką taką niesmiałoscią… 15 km śmignęłam z usmiechem zadowolenia, że pokonałam lenia … a w domu podczas stretchingu poczułam sie tak fantastycznie dotleniona, że postanowiłam wyruszyc na biega … i zrobiłam to!!! wyslimaczyłam 9,5 km i czuje sie teraz fantastycznie… może więc zamiast czekac na motywację powinnam zacząc biegac i jak się już rozkręcę to nie będe mogła się zatrzymac??? fajnie jest wiedziec, że Ty wygrywasz i ja wygrywam 😉 ps. i trzasnęłas te 20 kilosuuuuuuuuuuuf??? ufff … u mnie dziś +5 ale wiało trochę nieprzyjemnie niekiedy … i wiosna już idzie, bo widziałam trawkę w lesie, yuuuuhoooo!!! znaczy sie energii więcej bedzie z pojawieniem się ciepła i słońca, pozdrawiam i do zielonych, ciepłych zup namawiam… 🙂

    • Kate 20 lutego 2012 / 08:09

      Truskawkowa, jak Ty coś napiszesz, to od razu mi się super-miło robi;)) Ciesze się, ze udało Ci sie wyrwać na bieg i tak pozytywnie sie to skonczylo;)) może wrescie wróci mój biegowy miszczu!!

      Foty (o dziwo) ja robilam, aparat jest niezły, obiektyw pewnie też, ale ja tam sie nie znam. Dodatkowo „podkręciłam” fotosy w progr. graficznym.

      ps: nie zrobilam 20. za późno wybiegłam i wróciłam po 2 min stwierdziwszy, że nie mam ochoty.. Anyway, dziś po pracy trzaskam!

  2. djk71 19 lutego 2012 / 19:02

    Brzmi ciekawie… Muszę… pokazać żonie… I się uśmiechnąć…

  3. Magda 19 lutego 2012 / 20:39

    wygląda pysznie i zdrowo. Nie wiem, czy dobrze zauważyłam, ale chyba Twoje włosy przeszły metamorfozę? Super 🙂

    • Kate 20 lutego 2012 / 08:12

      Cały czas przechodzą metamorfozę;) Tak naprawdę to teraz nie mam grzywki. Foto pracowe (powyżej) jest gdzies sprzed ponad roku, a po prawek z listopada;) Chciałam coś pozmieniac na blogu;)

    • Kate 20 lutego 2012 / 08:16

      A poprzednie razy się pytałeś?;) Póki co, możesz, ale będę musiała wyłączyc mozliwość „dociągania” treści, bo się boty zaczynaja panoszyć.

      • biegizagraniczne 20 lutego 2012 / 08:32

        Pomyślałem, że w końcu zapytam, bo to ostatecznie nie fair, że wykorzystuję Twoje materiały.

  4. Doda 20 lutego 2012 / 15:49

    Mniami 😉 Wygląda pysznie! Spisze listę produktów i jutro na obiad zjem, a mojemu mięsożernemu mężowi podam jako dodatek do mięsiwa. Żeby pyrami się nie opychał;-) Pozdrawiam!

Możliwość komentowania jest wyłączona.