Norwegia z buta i rowerem

Długo nie wytrzymałam bez nowych ekscytujących planów… oto najnowszy pomysł:)

Startujemy z Blasem w konkursie Norwegofila Łowca Przygód w Norwegii. Każde z nas ma wspomnienia związane z podróżami po Skandynawii: Błażej z wypraw rowerowych na długo przed bikestats, ja z trekkingowo-namiotowych z rodzicami, gdy miałam raptem kilka lat. Od lat nasze wspólne pasje przeplatają się, jednak na wyprawie rowerowej jeszcze nie byliśmy razem.

bikestats-logo-jezdzi-552x190

Cel wyprawy mamy potrójny:

  1. Przejechać rowerem przez Lofoty
  2. Trekking w ciekawsze miejsca na trasie.
  3. Na deser: półmaraton Fjord Norway Half Marathon, gdzie zmierzymy się z Haile Gebrselassie!

rower-blas IMG_3115A IMG_5573A

Jak na nas zagłosować?

Lub jak nie pójdzie, to:

Dzię-ku-je-my! Obiecujemy piękne zdjęcia i super relację, jeszcze ciekawszą niż zeszłoroczny Nepal.

42 km and more - Visit Norway


Reklamy

XI Cracovia Maraton – relacja

Ta relacja z XI Krakowskiego Maratonu będzie ponownie oczami kibica  jako, że ostatnimi czasy bliżej mi do niedzielnego truchtacza niż biegacza w pełni sezonu na bicie rekordów w biegach ulicznych.

Nie mój był to start co prawda (spokojnie Kate, i na Ciebie przyjdzie czas w odpowiednim momencie..), ale mojego zawodnika. Blas trenował pilnie pod mym czujnym okiem przez ostatnie 16 tygodni wg planu First. W niedzielę leciał na złamanie 3:30h. Ostro!  Planowana poprawa życiówki sprzed roku o całe pół godziny.

Ale od początku.

W sobotę zawitaliśmy w stolicy Małopolski u naszych starych(!) dobrych przyjaciół. Wyjazd był świetnym pretekstem, żeby sie wreszcie zobaczyć i rozpracować (niejedną) butelkę wina. Tylko Blas się wyłamał i  zachował totalną abstynencję. Za to nadrobił ilością bananów jaką pochłonął przez całą sobotę;)  Ogólnie chill przedmaratoński:) przynajmniej dla kibiców;)

Niedzielny ranek obudził nas przepiękną pogodą! Piękna może dla nas – kibiców, natomiast dla startujących – not so much… Jest takie stare polskie powiedzenie o zimie i drogowcach… podobne chyba powstanie o lecie i krakowskich maratończykach…

IMG_9667A

Przedmaratoński chillout z kotem w tle

Gotowi… do startu…

Oczywiście nie obyło się bez lekkiej nerwówki parkingowej. Jak to zwykle bywa, gdy przyjeżdża się na ostatnią chwilę, bo wszystkie drogi dojazdowe do centrum są już obstawione przez panów w mundurach, a uliczki poblokowane przez równie pomysłowych towarzyszów biegu. Chłopaki polecieli w ramach rozgrzewki na start, a my z Ewą kołowałyśmy miejsce postojowe. Na szczęście zdążyłyśmy na start!

1cracovia_maraton_2012_1

_cracovia_maraton_2012_7

… Start!

Muszę przyznać, że zrobił na mnie wielkie wrażenie. Morze maratończyków, przy dźwiękach Piratów z Karaibów, każde z nich wyrusza we własną “drogę”. Drogę długą i mozolną, ciężką zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Ale na starcie tego nie widać. Na starcie widać tylko radość, dumę, szczęście, że wreszcie nastąpiła TA chwila. Chlip… serio się wzruszyłam, nie tylko z resztą ja i nie tylko ze względu na niewyrównane rachunki z maratonem;) Ach, piękne to było!

_cracovia_maraton_2012_55 _cracovia_maraton_2012_8

Wśród dominującego testosteronu znalazło się nawet kilka pań

Kibicowanie & zwiedzanie

Nie tylko biegusy dzięki maratonowi mają okazję pozwiedzać trochę miasto, także my – kibice. Oczywiście nasz zawodnik leciał prawie na rekord świata, więc nie można było się zbyt daleko oddalić, ale i tak zobaczyłam ładny kawałek starówki, rynek i Wawel.

  cracovia_maraton_2012_12 cracovia_maraton_2012_13cracovia_maraton_2012_14

Nad Wisłą zażywaliśmy dobrą godzinę kąpieli słonecznej w oczekiwaniu na pierwsze charty. Niesamowite, że na Wawelu pojawili się już po 1:59h, wcześniej będąc w Nowej Hucie na drugim końcu miasta. Chyba pierwszy raz w życiu z bliska widziałam jak biegają tacy zawodnicy: wielkie susy i na paluszkach!

1cracovia_maraton_2012_9 cracovia_maraton_2012_10

Czas płynął nieubłaganie i trzeba było zbierać się na metę rozkładać czerwone dywany stanowisko powitalne dla naszego dzielnego B.

 _cracovia_maraton_2012_17 _cracovia_maraton_2012_18

Czekamy i czekamy. Biegną balony na 3:15. Starzy. Młodzi. Panie. I panowie. A Blasa ni widu, ni słychu. Mam złe przeczucia, bo wiem jak nie znosi biegać w upale. Poza tym przygotowywał się w skrajnie niskich temperaturach, jakieś 30 stopni niższych! Adrenalina sie nam udzieliła, tym bardziej, że trzeba było nieźle walczyć o dobre miejsce obserwacyjne;)

Zgon na mecie

Biegną balony na 3:30! Same. Oj, już wiem, że jest ciężko. Jak widzisz, że Twoje cele oddalają się, ciało powoli odmawia posłuszeństwa, to i głowa nie poniesie sama…

W końcu JEST! Widać go! Kurcze, wlecze się nieziemsko, całkiem nie jak Blas, który na każdych zawodach na finiszu speeduje ile sił w nogach! Wpada na metę po 3:40h i poprawia swoją dotychczasową życiówkę o 18 minut! Jesteś wielki, kochanie!!! Temperatura, słońce oraz za szybkie tempo balonów, które na połówce były za wcześnie o kilka minut (!) spowodowały wypalenie (potocznie zwane “sfajczeniem się”) po pierwszych 20 km. Potem było już tylko gorzej (całkiem jak ja to to właśnie pamiętam).

 1cracovia_maraton_2012_19 1cracovia_maraton_2012_20

Czerwone minimusy o przebiegu 10 km spisały się znakomicie.

1cracovia_maraton_2012_21

Końcowe przemyślenia

Maraton. Love it or hate it? Takie mieszanie odczucia odebrałam po Błazeja wyczynie. To ja może najpierw nauczę się te połówki biegać…

1cracovia_maraton_2012_22Ałaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!

Zdjęcia z XI Cracovia Maraton na Albumie Picasa 42kmandmore

Test butów – Adidas Supernova Glide 4

Dzisiejszy wpis miał być pełen och-ów i ach-ów, jak to wspaniale robić długie niedzielne wybieganie przy pięknej wiosennej słonecznej pogodzie. A tu niespodzianka z rana, pogoda przez noc zmieniła się o 180°. Było więc deszczowo, całkiem jak we wczorajszym wpisie u Sylwii z ta różnica, ze nie ma  takiej wypasionej nowej kurtki;) No cóż, przynajmniej miałam okazję przetestować i w takich warunkach moje nowe Adidas Supernova Glide 4*.

Glide 4 to nie moje pierwsze spotkanie z marką na A. Ciekawostką jest, że właśnie Adidasy były moimi pierwszymi “prawdziwymi” butami biegowymi i właśnie w nich po paru miesiacach biegania porwałam się na maraton. Wyglądały całkiem podobnie do tych (widać stałe zamiłowanie projektantów Adidasa do klasyki). Niestety nie znosiłam tamtych butów, były źle dobrane, za szerokie i wydawało mi się, że wyglądam w nich jak w joggingach z lat 80-tych. I pewnie tak było;)

Wroclaw Maraton 2008

Look

Adidas Supernova Glide4

Buty mają bardzo klasyczny, bardzo adidasowy wygląd, z trzema wielkimi telebimami paskami po bokach. Nie wiem czemu zastosowano owe lustrzane tworzywo, może projektantowi przyświecał cel, o którym nie wiem, ale nie podobają mi się. Czerwone sznurówki i czerwone akcenty wręcz przeciwnie;) nadały butom nieco życia i nowoczesności.

Adidas Supernova Glide4 Adidas Supernova Glide4

Na pięcie wielkie odblaski – bezpieczeństwa na drodze nigdy dość! Cholewka buta wykonana jest z lekkiej i przewiewnej siateczki, co czyni z nich idealne buty na wiosnę/lato. Buty w ogóle są leciutkie, aż miło się rusza w trasę. Całość buta wykonana naprawdę bardzo porządnie.

Adidas Supernova Glide4

“Bezpieczna” pięta

Teren

But przeznaczony jest do biegania po utwardzonych nawierzchniach, najlepiej trasach asfaltowo-chodnikowych. Uważam, że tam też się najlepiej sprawdzają. Nie miałam jeszcze okazji pobiec w nich zawodów. A szkoda, ale mam nadzieję, że zaliczę w nich jeszcze niejeden bieg uliczny, bo czuję, że mają dobrego speeda;)
Na pierwszą przebieżkę testową wybrałam się w teren. Na wyboistych ścieżkach na polach czuć było brak stabilności, nie są to więc buty na teren. Natomiast na parkowe scieżki (nie asfalt) na treningi w zupełnosci się nadają.

Komfort

Nie była to miłość od pierwszego założenia, jak w przypadku Brooks Cascadia, ale po kilku biegach dopasowały się do stopy i teraz leżą jak ulał. Wadą może być dość wysoka i sztywna cholewka. Mnie cisnęła w lewą kostkę od wewnątrz przez pierwszych kilka krótkich biegów. Na szczęście przeszło i są w całości mega wygodne.

Supernova Glide 4 nie są miękkimi butami (jak np. Nike Lunar Glige), nie ma tego uczucia, że biegniesz w mięciutkich kapcich. Podeszwa jest twarda i sztywniejsza i mi to kompletnie odpowiada, tym bardziej, że przerzuciłam się dopiero co z zimowo-terenowych butów. Wydają się być szybkie! Choć ciężko ocenić, kiedy aktualnie nie biegam na tempo lub szybszych akcentów. Oczywiście pojęcie szybkości jest tu względne;)

But (damski, męski ponoć nie) jest wąski i dobrze przylega do stopy.

Adidas Supernova Glide4 Wysoka i sztywna cholewka przysporzyła początkowo problemów

Cena

Cena sklepowa to 499 PLN, co uważam za dość dużo. Być może dlatego, że sknerzę i nigdy nie kupuję butów z najnowszych kolekcji, bo właśnie mają zaporowe ceny, a po kilku miesiącach pojawią się już z obniżką. Na Wigglu znalazłam je za 102 €, czyli jakieś 426 PLN (przesyłka za free). Też dużo, ale zawsze mniej;)

IMG_9190

Ocena końcowa

8/10

Bardzo dobry but na treningi i starty w biegach ulicznych. Lekki, zwinny, przyczepny. Minus za wysoką cholewkę i oldskulowy wygląd.

But kompatybilny z nowym biego-gadżetem Adidas miCoach, systemem pomiaru odległości (podobnie jak Nike+) i tętna.

IMG_9797A

Szukacie recenzji męskiego buta? U Pawła dokładna recenzja z testowania Glide 4M.

IMG_9181

*Buty dostałam do testowania dzięki uprzejmości Adidas Running. Opis powyżej to moja subiektywna ocena z pozycji totalnego amatorszczaka, który już jednak x lat biega. Naprawdę te buty polubiłam, choć wcale sie na to nie zapowiadało;)

Pasztet z soi, czyli ziarno na obiad

IMG_5998

Kiedy niemal rok temu temu postanowiłam przestać jeść mięso, moją największą obawą było: jak dostarczyć organizmowi odpowiednią ilość białka. Wiadomo, mięso jest najlepiej przyswajalnym dla człowieka białkiem i budulcem mięśni, zwłaszcza dla kogoś uprawiającego sporty. Jak więc zastąpić je ziarnami? Odpowiedź: SOJA.

Soja ma super skład: dużo białka, mniej węgli niż reszta ziaren. Jej największą zaletą jest to, że jako jedyne z ziaren ma skład aminokwasowy podobny do składu białka zawartego w produktach mięsnych, dlatego jest szczególnie wskazana wegetarianom. Oczywiście zawiera jeszcze cały pakiet wartościowych witamin i minerałów.

W 100 gramach suchego ziarna soi mieści się:
Wartość energetyczna:
390 kcal
Białko 34 g Tłuszcz 18 g Węglowodany 27 g

IMG_5978

Zazwyczaj nie korzystam ze skomplikowanych, wieloskładnikowych dań, bo nie mam cierpliwości, żeby tyle pichcić. Przepis na pasztet z soi do szybkich, jak na przykład pomidoroza,  nie należy, ale jest prosty i można go zrobić w większej ilości, dzięki czemu spokojnie pokrywa zapotrzebowanie na białko w kilku posiłkach. Mi starcza na 5 dni i jeszcze czasem się z Blasem podzielę;)  Jego największa przewaga nad tym kupowanym: jest w 100% naturalny i bez konserwantów

IMG_5983

Zaczynamy (od wprawienia się w dobry nastrój)!

Składniki:

  • 350g ziarna soi (paczka)
  • 2x jajo
  • 500g pieczarek
  • cebula, ząbek czosnku 
  • 1x marchewka ,1x pietruszka, kawałek selera i pora  
  • zioła: koperek, majeranek, tymianek, papryka, pietruszka, szczypiorek suszone
  • sól, pieprz 

Jak się za to zabrać?

  1. Dzień wcześniej zalać soję wodą i odstawić na 12h lub dłużej.
  2. Po 12h ugotować soję w świeżej wodzie (ok 1 h). Taką ugotowaną soję można śmiało używać do sałatek, aby wzbogacić je nieco w białko. Ma lekko orzechowy smak i twardawą skórkę. Ja dziś dorzuciłam garść do sałatki z kuskusem i fetą ala Magda z Kobiety biegają😉 
  3. Na patelni podsmażyć pieczarki z cebulką i czaosnkiem.
  4. Ugotować na miękko włoszczyznę.
  5. Wrzucić wszystko do jednej michy, dodać 2 jajka i miksować aż powstanie jednolita, mało fotogeniczna papka (patrz ilustracja poniżej). Jak mało wilgotne, można dolać wody z gotowania soi lub zwykłej przegotowanej (ja wylałam tą z soi).
  6. Piec w temperaturze 180 stopni przez 30-40 min aż wierzch się zrumieni.
  7. Wsuwać samemu lub podzielić się z bliźnimi. PYCHA!

 IMG_5975  IMG_5982

  IMG_5989  IMG_5991

 IMG_5993  IMG_5999

Propozycja podania: na wynos w pudełku lub na miejscu, na kromce z chrzanem konicznie!

 IMG_6005  IMG_6009

Morning runner

Poranny biegacz z psem

Czyli dlaczego warto ruszyć 4 litery na poranną przebieżkę?

Bo dzień się pozytywnie zaczyna.
Bo uśmiecham się jak wracam.
Bo czuję się szczęśliwsza.
Bo dostaję fajnych rumieńców.
Bo mój metabolizm dostaje kopa z rana.
Bo czuję, że zrobiłam coś dobrego dla siebie.
Bo jest moc (parafrazując Krzysia Ibisza).
Bo spokojniej zniosę dzień w pracy.
Bo mam dobry nastrój na resztę dnia.
Bo poranna kawa będzie smakować wyśmienicie.
Bo mam dzisiejszy workout odfajkowany.
Bo mogę biegać jak jest jasno.
Bo mam wolny cały wieczór (przynajmniej od biegania).
Bo rano jest rześko.
Bo a nóż nieco opalę blade łydki.
Bo przetestuję nowe butki:))

Poranny biegacz - adidas Supernova Glide 4

Nowe adiki biegowe. Niestety same nie biegają;)

Pozycja tancerza (dancer pose)

Natarajasana (pozycja tancerza) świetnie rozciąga biodra i 4-głowe

Poranny biegacz   Poranny biegacz

Niech Was nie zwiedzie morda Bagiry – truchcik razem tylko w ramach rozgrzewki

Poranny biegacz z psem

I tak można by bez końca wymieniać jaki zbawienny wpływ na body & mind ma z rana wstawanie i w polu truchtanie. Tak, tak, pięknie to wszystko i fajnie wygląda w teorii. A w praktyce? No cóż… Różnie. Przyciąganie ciepłego łóżka (albo drugiego leniwca) bywa ciężkie do przezwyciężenia.

Czas powiedzieć wreszcie STOP,  przebudzić z zimowego snu, przestać szukać wymówek, tylko w końcu zabrać się do roboty.

Małymi kroczkami, bez ciśnienia, żadne tam ciężkie biegi od razu, tylko kilka km w tempie „wg samopoczucia”. Garmin tylko do mierzenia odległości, a nie sprawdzania tempa. Liczę, że takie właśnie podejście pozwoli mi się rozkręcić na wiosnę. Co tu dużo mówić: ja i bieganie nie bardzo się lubiliśmy ostatnio.  Marzec to przebiegane raptem 77km. Większość raczej z rozsądku niż z lubienia. Mam nadzieję, że się to wkrótce zmieni.

Poniżej moje kluczowe zasady porannego truchtania. Kiedyś działały, to i teraz z pewnością da się to zrobić.  Zamierzam je ponownie wprowadzić w życie od jutra od dziś.

Poranny biegacz z psem

Jak stać się porannym biegaczem?

  1. Idź spać wcześnie! Koniecznie!
  2. Przygotuj ciuchy i sprzęcior wieczorem.
  3. Nastaw budzik na 30 minut przed wybiegnięciem, aby nieco się rozbudzić przed startem.
  4. Przygotuj ciuchy lub/i jedzenie do pracy, żeby w razie obsuwy czasowej być gotowym w 5min.
  5. Pod żadnym pozorem nie włączaj drzemki!
  6. Umów się z innym szalonym porannym biegaczem. Jego na pewno nie zawiedziesz;)
  7. I ostatnie:

Nie myśl za dużo! Po prostu wstań, ubierz się i w drogę!

biegam bo

(źródło)