Naturalnie, że biegam – Nike Free +3 Run

Jakiś czas temu Nike Running zrobił mi przemiłą niespodziankę i przesłał do testowanie jeden z modeli do biegania naturalnego – Nike Free +3 Run. Niespodziewany prezent to część promocji biegania kobiet w PL, a jednocześnie biegania naturalnego.  Butki testowały też Magda z Zosią, Sylwia, Marta i inne biegaczkowe blogerki. U nich możecie znaleźć zdjęcia świeżutkich najków, u mnie są już mocno zmaltretowane, bo ścieżki biegowe od dawna mam błotne.

Nike Free +3 Run - testowanie

Zapoznanie

Zabierałam się do tych butów jak pies do jeża. Od dawna. Z reguły wolę twarde buty (takie jak Adidas czy terenowe Cascadia), a tu przychodzi coś tak lekkiego i mięciutkiego, że praktycznie nie trzeba zakładać skarpetek! W międzyczasie naczytałam się o zbawiennych skutkach biegania naturalnego (po GR20 nie ominęły mnie kontuzje), a Blas już dawno przestawił się na minimalne podeszwy. Okazja, więc niejako sama do mnie przyszła. Zaczęłam od 4km przerywając bieg ze śródstopia odcinkami klasycznym stylem. But swoją konstrukcją wręcz wymusza odbicie z przedniej części stopy. Biegając w ten sposób ma się wrażenie lekkości, jak by nogi same niosły! Oczywiście do czasu, gdy poczujemy pracujące, przeważnie rzadko używane, mięsnie podeszwy, około kostki oraz łydkowe. Można sobie przypomnieć jak to jest mieć zakwasy po bieganiu;)    Nike Free +3 Run - testowanie

Rozkręcenie

W Nike Free biegam już ponad 4 miesiące, traktując je jako buty na krótkie dystanse (30-40 min), czyli akurat większość biegów w tygodniu jakie robię rano przed pracą. Zazwyczaj co drugi dzień. Teraz biegam na śródstopiu praktycznie bez przerw dystans = 6 km. Nie jest to może rewelacyjny postęp, ale przyjęłam zasadę: lepiej powoli i bez kontuzji. Czasem jednak odpuszczam, na rzecz normalnych butów, bo czuć spracowane rozcięgno podeszwowe.

Nike-Free-Run -3

Garść przemyśleń:

  • leciutkie, ale też dla lekkich osób (ja jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę!)
  • elastyczna podeszwa współgra świetnie z dopasowaną cholewką, ale też nieźle zbiera kamyki (testowane na asfaltach i terenie)
  • minimalna różnica spadku pięta-palec i dość cienka podeszwa dają nam odczuć w pełni nierówności podłoża, ale też pozwalają na szybką reakcję na taki kontakt
  • angażują wszelkie mięśnie nóg od kolan w dół
  • dobra przyczepność i zwinność
  • jaskrawy design dla lubiących wyróżniać się w tłumie;)
  • i na koniec puenta: biegać ze śródstopia naprawdę można się nauczyć! Wcale się nie trzeba takim urodzić;)

Nike Free +3 Run - testowanie

Lotos? Lotom!

Uwielbienie

Na pewno będę kontynuować moją przygodę z naturalsami. Na razie dokładnie w takim stylu jak do tej pory, czyli biegając w nich ok połowę biegów, z czasem coraz dłuższych. Może niekoniecznie tak hardkorowo jak Blas (przetuptał na paluszkach bez skarpetek maraton w 3:29:59), ale mniej więcej w tym kierunku!

Jakby kogoś interesowało, więcej na temat serii Nike Free i całej idei biegania naturalnego u Nike’a znaleźć można na run-blogu u Mateusza.

42kmandmore yoga poses crowyoga crow pose

Zdjęcia jeszcze z wakacyjnej sesji. Powyżej próba zrobienia kruka (Bakasana). W mojej głowie to zupełnie inaczej wyglądało… Zdjęcie koleżanki w prawidłowej pozie kruka zapożyczone z tej strony.

Advertisements

8 thoughts on “Naturalnie, że biegam – Nike Free +3 Run

  1. ewa 18 listopada 2012 / 11:23

    mi się marzy naturlane bieganie w naturalnych butach 😉 ale właśnie, wszędzie słyszę, że to dla „lekkich” ludzi… i trochę mnie to stopuje. Z drugiej strony perspektywa wzmocnienia mięśni i uodpornienia na kontuzje… aaa. Co robić 😀

    • Kate 18 listopada 2012 / 15:42

      serio piszą, że dla lekkich? nie spotkałam się, ale takie jest moje subiektywne uczucie. słonika w takich lekkich kapciach sobie nie wyobrażam, dlatego ostatnio mocniej diety pilnuje;)

      a Ty spokojnie mogłabyś w takich free próbować!

  2. fu 24 listopada 2012 / 08:37

    lotos zawsze spoko:) ja się go trochę boję. przed wakacjami zaczęłam biegać i jednocześnie ćwiczyć lotos (udawało mi się w nim trochę siłowo usiedzieć) – szybko nabawiłam się kontuzji kolana, która odnawiała się przy każdym biegu przez następne kilka miesięcy, masakra. pewnie bez związku, ale jakoś boję się do niego wrócić. chyba w naturalnych biegaczach przeczytałam coś w stylu ‚nie znam biegacza, który nie miałby kontuzji, ćwicząc jogę’, ale ten filmik raczej temu przeczy 😉 http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=qX9FSZJu448

    • Kate 27 listopada 2012 / 13:17

      fu, zawsze bylam 100-procentowym zwolennikiem polaczenia joga+bieganie, ale ostatnionie wiem. Zdarzaja mi sie problemy z kolanami i sie zastanawiam czy nie winić niektórych pozycji z jogi.. przeciez tam tyle wyginania kolan na lewo i prawo.. Zwłaszcza, że ostatnio uslyszalam na zajeciach, że trzeba pozycje robić „tak na 70% swoich mozliwości”, a ja zawsze na 99% lecę..

    • Kate 27 listopada 2012 / 13:19

      aa, widzielam ten filmik ostatnio! Inspiring!!!

  3. truskawencja 26 listopada 2012 / 14:44

    hej Kasia, świetne zdjęcia, gratulacje dla wprawnego oka artysty pstrykacza 😉 serio! super wyglądasz, fajna pamiątka będzie jak dobijesz do 80. tki i udasz się w sentymentalną podróż do zakamarków pamięci, które zachowujesz na tym eXtra blogu!!! widzisz, pytałas się mnie o moje plany na jesień a ja przemilczałam je cicho z podkulonym ogonem, ponieważ wiesz, że u mnie ciągle sinusoida, ale teraz jedynie jesli chodzi o sport, ponieważ jakims cudem udało mi się zapanować nad gębą, dasz wiarę??? bo ja do tej pory nie rozumien o co chodzi. może sekret tkwi w tym, że przestałam sie tak spinac jesli chodzi o swoje ciało i choc idealnie [wg mojej oceny] nie jest to jednak zaakceptowałam siebie i nie narzucam sobie na siłę cwiczeń…. ochota sama sie ostatnio pojawiła, także teraz jestem cała połamana i w mikrouszkodzeniami mięśni cierpię nawet na posiedzeniu w wc 😉 he, he ale jestem szczęśliwa. zaglądam do Ciebie co jakiś czas i zastanawiam się jak Ty wytrzymujesz z tym swoim hardcorowym partnerem??? 😉 i gdzie on Cie ciąga na urlopie po jakiś makabrycznie trudnych trasach: bardzo mi to z jednej strony imponuje, bo mam ciągotki extremalnych doznań, ale z drugiej lubię bezpiecznie zaszyć sie pod kołdrą i spanie w namiocie to zdecydowanie nie dla takiej damy 😉 jak ja, ha, ha … czekam niecierpliwie na kolejne wpisy i pozdrawiam! super z Ciebie dziewczyna! ciao

  4. Kate 27 listopada 2012 / 13:30

    truskawkowa ekselencjo.. jak Ty juz cos napiszesz! to sie człowiek czerwonym płomieniem spali! A co do wypraw, to ci juz mówilam: Blas robi to co JA wymysle, a nie odwrotnie! ale jakos wytrzymuje;) ba, sam sie wkreca coraz mocniej!

    U mnie ostatnio (dziwne?) constans, przed lugi czas, metode przyjełam te co TY.. Jak by co pisz do mnie na: 42kmandmore@gmail.com

    Pozdrawiam gorrrrąco!

Możliwość komentowania jest wyłączona.