Czwartek przed Maratonem

  1. Zorientowałam się, że plejer jest jednak nadal zepsuty.
  2. Kolano napieprza od poniedziałku, wcale nie przechodzi.
  3. Dziś rano apogeum nieszczęść: Garmin umarł.

Czy może być lepiej?!

Po ostatnim długim wybieganiu coś zaczęło mnie w środku lewego kolana boleć. Myślałam, że samo przejdzie, a tu nic. Boli nawet podczas wciskania sprzęgła.

Od wczoraj mrożę. Dziś rano kontrolna przebieżka 4km – z bólem. I bez Garmina, bo już nie odpalił. Fak! Tyle lat się nic nie działo, a tu masz!

Totalnie uleciała mi radosno-ekscytująco atmosfera przed wielkim niedzielnym wydarzeniem. Pozostała tylko nerwowość. I pytanie: co robić? Biec? Biec na luzie? A jak się coś poważniejszego stanie? Porada typu „zawsze możesz zejść”, też bez sensu raczej, bo zejdę z trasy i co? Jak dostać się na metę? Przecież nikt mnie nie zawiezie. Myślałam o tym żeby pobiec choćby część i w razie W odbić do domu, ale okazało się, że trasa biegnie dokładnie odwrotnie niż 5 lat temu i do domu było by nieco daleko.

coldpack

Co ja mam zrobić?

* 42kmandmore to nie miejsce na wylewanie żali, ale musiałam to wyrzucić z siebie. Nadal mam cichą nadzieję, że przejdzie a garmin jednak odżyje.

Reklamy

35 thoughts on “Czwartek przed Maratonem

  1. Ruda 12 września 2013 / 07:40

    Trzymam mocno mocno kciuki. Za kolano, za garmina i za Ciebie.

    • Kate 12 września 2013 / 07:41

      Dzieki Ruda. Na samą myśl chce mi się płakać.

  2. Kasia 12 września 2013 / 08:13

    Będzie dobrze!! 😉

  3. Dorota 12 września 2013 / 08:27

    Kasiu, też miałam podobnie z tym bólem kolana, chyba miałam przeciążone, bolało jak siedziałam, prowadziłam auto i jak biegałam. wszystkiemu winne było zwiększenie ilości wybieganych km. z ok 140 na 200 /miesiąc. Ale zrobiłam kilka dni przerwy, okłady z lodu i pomogło. Teraz pobolewa jedynie jak siedzę przy biurku z założoną nogą na nogę. Bez garmina też da się biec;-) ja biegam na zwykłym stoperze 😉 choć na Warszawę pożyczę od siostry z gpsem. 3mam za Ciebie kciuki!!!!! Będzie dobrze!!!

  4. Maria 12 września 2013 / 09:07

    Kuruj kolano i oby przestało boleć do niedzieli! Mnie też swojego czasu kolana bolały, poszłam do fizjo i okazało się, że są przeciążone, miałam serie zabiegów magnetoterapii oraz kinesiotaping. Pomogło. Za to potem strzeliło pasmo biodrowo piszczelowe… Ale też z tym walczę i mam nadzieję, że uda się pobiec maraton. 3mam kciuki za Twój maraton, w końcu już tak blisko… Musi się udać!!!

  5. Robert Podsiadly (@robert59p) 12 września 2013 / 09:49

    Będę szanował i zrozumiem każdą decyzję którą podejmiesz. Niestety trudno jest coś poradzić z daleka a „mój” Artur wyjechał do Niemiec :(. Tak że nawet nie mogę Cię z nim umówić.

    Był rok 1999. Ostatni trening judo (bo trener wyjeżdżał daleko i na długo), ostatni rzut, Rysiek rzucił bezpieczne bo wysokie biodro, (było to po pięciu latach bardzo intensywnych treningów – więc byłem w 100% przygotowany to tzw. randori ) coś zabolało mnie w barku. Przez trzy dni nie wychodziłem z domu bo strasznie bolało. W następną niedzielę był maraton wrocławski – POBIEGŁEM.

    Konsekwencje:
    – ból
    – pół roku przerwy w jakichkolwiek aktywnościach
    – rok przerwy w regularnym uprawianiu sportu,
    – następny maraton pobiegłem dopiero w 2002
    – ból barku wracał przez następne pięć lat, przeszedł chyba dopiero jak zacząłem pływać kraulem – pamiętasz, czasami przychodziłem do pracy z ręką na temblaku

    Plusy: brak

    Czy to, że biegłem było mądre?: NIE

    Czy gdybym dzisiaj miał taką sytuację to znowu bym pobiegł? TAK, o i le znam siebie to pobiegł bym na pewno :).

    • piotrek 12 września 2013 / 14:12

      O to mieliśmy podobnie,na macie zerwałem więzadło w obojczyku (tak że nie byłem w stanie podnieść ręki do poziomu), a na drugi dzień jak gdyby nigdy nic poszedłem na 12km wybiegania… dopiero jak mi lekarz wyjaśnił co sobie uszkodziłem, to dałem na wstrzymanie 🙂

  6. ChocoMonster 12 września 2013 / 10:08

    mam nadzieję, że się wykurujesz i wszystko pojdzie dobrze !

    theway-tohappiness.blogspot.com

  7. Brawurka 12 września 2013 / 10:16

    3mamy kciuki by na starcie maratony zadzialy sie cuda niewidy 🙂 by nastapilo samouzdrowienie, niech player i garmin odzyja a endorfiny i ekscytacja poniosla bezproblemowo do mety !!!! Zejscie z trasy…..hmmmmmm…..Pani Kasiu nie z Pania te numery 😀

  8. Hanna 12 września 2013 / 10:41

    Będzie bobrze Kasiu!! Mocno Ci kibicujemy i trzymamy kciuki .

  9. ewa 12 września 2013 / 12:45

    ojej! no poczekaj jeszcze, zobacz jak się sytuacja rozwinie, ale nic na siłę, nie warto. maratonów jeszcze będzie dużo.
    ściskam i trzymam kciuki!

    p.s. garmin pewnie sobie tylko przykimał 😉

  10. Ania 12 września 2013 / 13:11

    Kasiu jak dobrze rozumiem garmin umarł znaczy nie reaguje na żadne przyciski? Spróbuj tej sztuczki: przytrzymaj przez kilka dobrych sekund jednocześnie przyciski „mode” (z boku) i lap/reset (pod ekranem). To taki reset poza oficjalną instrukcją. Po kilku sekundach zwalniamy przyciski, i próbujemy włączyć normalnie. Mam ten sam model i przydało mi się to już ze trzy razy.
    Kolano. No cóż, podobno większość kontuzji dzieje się właśnie na kilka dni – tygodni przed startem. Ja jedynie proszę – nie przesadź z tym chłodzeniem;) Podobno dużo lepsze jest krótkie chłodzenie bardzo niską temperaturą (krioterapia – jeden zabieg prywatnie kosztuje jakieś 10zł, albo lód w spray’u dla sportowców), niż dłuższe coldpakiem czy mrożonką hortexu (cytuję opinię fizjoterapeuty, który mnie ratował). Ja w lipcu musiałam z powodu kontuzji ścięgien odpuścić pierwszy z dwóch najważniejszych dla mnie startów w roku, więc doskonale rozumiem i podzielam Twoje dylematy, co tu zrobić, czy odpuścić…. Ale przyznam, że liczyłam na Twoje 3:58:)

  11. piotrek 12 września 2013 / 14:09

    Może to klasyczne objawy „przedstartowe” – jak tydzień do zawodów, to wszystko boli i nogi odpadają. Też tak mam. Przejdzie.
    Ale jakby nie przeszło, to ja bym nie biegł. Szkoda nogi, a maraton to nie „piątka”.
    Wystartować i zejść po 10km to żaden heroiczny czyn, większym jest jest oszacować zyski i straty przed startem i podjąć właściwą decyzję.
    Też mam zawody w niedzielę (połówka), a w poniedziałek byłem na usg, bo coś mnie rwało…

    Hard reset garmina: http://bit.ly/1e673Qb

    Pozdro i zdrowia życzę!

  12. Filip 12 września 2013 / 18:29

    Spróbuj zresetować Garmina. Może mu pomoże? Jak nie, to podepnij się pod pacemakera, żeby Cię poprowadził. Kolano szanuj do niedzieli i mam nadzieję, że ból ustąpi. Ja bym się nie poddawał. Jak nie spróbujesz, to będziesz sobie później pluć w brodę. Słuchaj organizmu i nie doprowadź go do skrajności, będziesz czuła czy dasz radę zrobić cały dystans Zresztą jesteś mądra baba, to co ja Ci będę mówił 😛 Jak będziesz musiała zejść, to do domu możesz doczłapać, abo od biedy wciśnij w portki 30pln na taksówkę. Ktoś na pewno użyczy Ci telefonu (jeśli nie biegniesz ze swoim), tylko sobie nr zapamiętaj 😛

  13. vistula 12 września 2013 / 19:15

    Kasiu, optymizmu życzymy, dużo dobrych myśli i nic na siłę, ściskamy wszystkie palce, nie tylko kciuki !

  14. Aga Es 12 września 2013 / 19:57

    Kasia, zdrowie jest ważniejsze. Nic na siłę. Przed Tobą na pewno jeszcze nie jeden maraton. Może przejdź się do jakiegoś fizjo i niech oceni czy warto ryzykować? Trzymam kciuki Kasiu!!!

  15. Kate 13 września 2013 / 06:24

    Kochani, bardzo dziękuję za słowa otuchy!!! Strasznie desperacko ten post zabrzmiał, jak to teraz czytam:)
    Do niedzieli mrożę i nie biegam i w miarę możliwości nie przemęczam się.Dziś rano bez zmian. Ale mam jeszcze 2 dni.

    Wstępny plan: biegnę, ale jak poczuje ból w kolanie to schodzę.
    W piątek wszystko wygląda jaśniej:)))

    @Ania, Piotrek:
    wielkie dzięki za poradę! Działa! Faktycznie reset pomógł. Jakoś wczoraj rano z nadmiaru nieszczęść nie pomyślałam, że można spróbować wyguglać porady;)

    @Robert:
    dokładnie tego się obawiam. Nie chcę się unieruchomić, bo mam plany na najbliższe miesiące i potrzebuję być w pełni sprawna:)

    @Filip:
    taxi!!! Nie pomyślałam, że przecież nie wszystkie ulice w mieście są zamknięte. Te „w środku” kółka są przecież jeżdżące. Biorę 30zł w majty i mam czym wracać na metę. Dzięki Filip za tę niezwykle cenną radę:)))

    Pozdrawiam:)

  16. Dorota 15 września 2013 / 09:23

    Dajesz Kasiu!!! Piękny czas na połówce!!! Tempo równiutkie, lecisz na wspaniały wynik!!!

  17. ewa 15 września 2013 / 11:38

    gratulacje!!!! śledziłam caly czas 🙂

  18. Dorota 15 września 2013 / 12:19

    Gratulacje!!!! Świetny czas!!!! Też bym sobie takiego życzyła w Warszawie;-)

  19. bikebees 15 września 2013 / 15:00

    Gratuluje kochanie, super czas! 🙂
    Pozdrowienia spod Elbrusa 😉

    • Filip 15 września 2013 / 17:57

      how sweet :]

  20. Aga Es 15 września 2013 / 17:36

    Kasia, śledziłam wyniki online. Powiem tylko tyle…SZACUN!!!!!!

  21. Kate 15 września 2013 / 19:19

    Dziewczynki, kochane jesteście, dzięki za kciuki!

    Wiecie już jak poszło, 4:03, jestem super szczęśliwa:)))

    • Kate 16 września 2013 / 05:37

      o wow, Ewcia, dzięki!

  22. vistula 15 września 2013 / 22:27

    Kasiu – jesteś WIELKA, podziwiamy i gratulujemy !!!

  23. Maria 16 września 2013 / 12:46

    4:03??? Jesteś megamocna :))) masz co świętować teraz 🙂 gratulacje wielkie !!!

  24. Dorota 16 września 2013 / 18:24

    A na focie od Ewy zmęczenia ani tyciu nie widać 🙂 Jak byś była po spacerze 🙂

    • Kate 17 września 2013 / 09:06

      Dorotka, bo ja na tym zdjęciu już w siódmym niebie jestem:))))

  25. Ania 17 września 2013 / 15:44

    Kate, już nie mogę się doczekać jak napiszesz WSZYSTKO, co się działo od czwartku do niedzieli i cały bieg ze szczegółami!!!
    No i chyba Twój wynik potwierdza, że odpoczynek przed startem wychodzi na dobre:)
    No i za ten wynik muszę złożyć Ci bardzo osobiste podziękowania, bo po prostu pomogłaś mi uwierzyć, że mogę liczyć na dobry wynik w moim Berlinie. naprawdę wielkie dzięki:)

    • Kate 17 września 2013 / 21:09

      Dzięki Ania za tak przemiłe słowa:))) Dziś Ty mnie zmotywowałaś do naskrobania relacji, która włąśnie na bloga poleciała:)

      Ściskam!

Możliwość komentowania jest wyłączona.