Najszybsza piątka ever!

Kolejny sukcesik biegowy w tym roku do kolekcji! Nabiegane 23 minuty na 5km (w terenie). Życiówka oczywiście, bo nigdy wcześniej na 5 nie szalałam:) Przy okazji 6 miejsce w Open Kobiet → to się rzadko zdarza w przyrodzie!!!

Jakiś czas temu pojawiła się okazja, żeby zrobić coś dobrego i przy okazji przebiec się 5km w zawodach. Bank Getin organizował akcję charytatywną Bieg Fair Play 5km dla swojej koleżanki Kasi, która przechodzi rekonwalescencję po chorobie nowotworowej. Dodatkowo pojawił się chytry plan, aby przeciągnąć kolejną osobę na moją biegaczkową stronę mocy! Madzię „trenowałam” przez 4 tygodnie. Robiłyśmy treningi typu bieg marsz (2min na 1 min marszu), zwiększając odcinki pokonywane biegiem do 5 min. Raz też zrobiłyśmy dystans 5 km, aby zapoznać się nieco z dystansem i zyskać nieco biegowej pewności siebie:)

Magda pobiegła super (34 minuty) i suma sumarum chyba była zadowolona z biegu, choć prosto po wbiegu na metę wyglądała jakby chciała mnie zabić;) Ja celowałam (na chybił trafił) w 22 minuty. Na asfalcie pewnie by tyle było, tu w Lasku Osobowickim jednak trochę miękko było i nie dało się frunąć jak bym chciała. Przeszarżowałam na pierwszym kilometrze, bo na starcie ustawiłam się z początku stawki… Do końca biegu była już tylko umieralnia! A płuca to przewietrzyłam, jak nigdy chyba! Wniosek:

Krótkie biegi też potrafią sponiewierać! *

Bieg fair playSzczęśliwe na mecie: Madzia, Kasia, Bagira i Pazur

* dlatego trzeba je zacząć częściej biegać:)))

Reklamy

11 thoughts on “Najszybsza piątka ever!

  1. Maria 7 października 2013 / 10:04

    Gratuluję wyniku! Też uważam, że krótkie dystanse potrafią sponiewierać – bardziej męczę się w biegach na 10km niż w półmaratonach 😉 a na 5km nigdy jeszcze nie startowałam i kiedyś wypadałoby mi to nadrobić 😉

  2. Filip 7 października 2013 / 10:22

    Czekałem na Twoją relację 🙂 Gratuluję życiówki i potwierdzam, krótkie dystansy też wykańczają. Mnie nawet chyba bardziej, chociaż dużo szybciej dochodzi się po nich do siebie.

  3. olaobieganiu 7 października 2013 / 10:52

    gratuluję wyniku! potwierdzam – krótkie biegi poniewierają, bo zawsze się wydaje, że można nieco przyładować, bo to blisko. a przecież 5km to też w sumie nawet daleko!:)

  4. malenstwo_83 7 października 2013 / 11:37

    gratulacje świetny wynik;-)

  5. gosia 7 października 2013 / 13:09

    to pewnie świetne uczucie wytrenować kogoś tak jak Ty kolezankę :))
    gratulacje więc i dla wyniku tez!
    super!

  6. ewa 7 października 2013 / 13:35

    gratki!
    P.S. to jakiś nowy fryz? 😛

    • Kate 7 października 2013 / 13:41

      taa, pomaratoński bob:)))

  7. Aga Es 7 października 2013 / 20:39

    Bardzo fajna fryzura Kasia. Włosy jakby krótsze:) Gratuluje życiówki!

  8. Pani Brawurka 7 października 2013 / 21:15

    Kongratulejszyn ! Kongratulejszyn !
    Oj tych biegów na 5 kilometrów to ja unikam jak wody święconej 😀 proszę mi uwierzyć, ja już wolę przebiec przynajmniej półmaraton niż te 5 !!! 😀 ale wspaniale, że primo śmignęła Pani życiówkę, że primo 😀 Pani Madzia jest już po tej dobrej stronie mocy i niech już tu zostanie 😀 no i ba wspaniała akcja, byle takich więcej !!!!

  9. Ava 9 października 2013 / 11:19

    No pięknie, gratulacje!!! Też uważam że piątka to ciężka sprawa jeśli chce się ją pobiec naprawdę szybko. Ale jeszcze gorsza dycha 🙂 bo to taka piątka tylko 2 razy a niewiele wolniej. A kiedy 42 km or more? 😉

    • Kate 21 października 2013 / 08:04

      „more” to dla mnie niekoniecznie więcej kilometrów:))

Możliwość komentowania jest wyłączona.